NIEŚMIAŁOŚĆ. Skąd się bierze i jak sobie z nią radzić?

Któregoś dnia odwiedziła nas zaprzyjaźniona rodzina ze swoja córeczką. Kilkuletnia dziewczynka stanęła niepewnie w kącie i na powitanie spuściła głowę. Jej rodzice upomnieli ją, by się przywitała, ale ona się wstydziła…

Później, gdy już trochę "oswoiła" się z nowym miejscem, nowymi ludźmi – zaczęła się bawić z moim synkiem. Jej Mama jednak co chwilę upominała ją (chociaż wg mnie nie było takiej potrzeby), by była grzeczna, by była cicho.

Goście poszli, a ja zostałam z całą masą różnych myśli.

Pomyślałam sobie, że chyba wiem już jak wychować nieśmiałe dziecko.

Wystarczy:
- kazać dziecku być grzecznym
- uciszać go
- dyrygować nim, narzucać mu dorosły sposób reagowania
- nie pozwalać mu na spontaniczne reakcje

Doszłam do wniosku, że nieśmiałość ma dużo wspólnego z zagubieniem.

Piszę o tym gdyż nieśmiałość i zagubienie często utrudniają nam w dorosłym życiu relacje z innymi ludźmi.

Jeśli jednak znajdziemy źródło naszej nieśmiałości – bardzo prawdopodobne, że damy sobie w ten sposób szansę na ‚ośmielenie’ siebie :-)

Zastanówmy się zatem nad swoim dzieciństwem:

  • czy wymagano od Ciebie, byś był grzecznym dzieckiem?
  • czy miałeś prawo reagować spontanicznie – śmiać się, płakać, być nieznośnym (gdy miałeś ku temu powody)
  • czy Twoje problemy były ważne dla dorosłych? Czy miałeś prawo mówić o nich w domu, w szkole?
  • czy cały czas mówiono Ci jak masz się zachowywać, co masz robić, co mówić, by było ładnie i grzecznie?
  • czy czułeś, że jeśli nie zachowasz się tak, jak dorośli od Ciebie wymagają – zawiedziesz ich?

W efekcie sam nie wiedziałeś jak się zachować. Kiedy Twoje reakcję będą czymś pożądanym, a kiedy zostaną zganione… (czułeś się zagubiony, niepewny)

Od kilku miesięcy jestem matką i widzę, że dziecko i grzeczność to dwie sprzeczności. ;-)

Małe dziecko nie ma zaburzonych naturalnych reakcji. Nie nauczyło się jeszcze tłumić tego, co czuje. Ma wrodzoną ufność, która pozwala mu na otwarte reagowanie na innych.

Jeśli więc kiedyś byłeś "grzecznym" dzieckiem (bo tego od Ciebie wymagano) – bardzo prawdopodobne, że możesz mieć problemy z nawiązywaniem kontaktów międzyludzkich.

Jak poradzić sobie z własną nieśmiałością?

Myślę, że jest na to sposób:
- wróć pamięcią do swojego dzieciństwa – to pozwoli Ci poznać przyczynę Twojej nieśmiałości, Twojego zagubienia, nieufności wobec innych.
- gdy poznasz przyczyny swojej nieśmiałości – zrozumiesz swoje reakcje.
- poznanie i zrozumienie siebie pozwoli Ci twórczo podejść do Twoich problemów.

Ponadto polecam wykonanie ćwiczenia:

Wypisz czego najbardziej boisz się ze strony innych ludzi. Czego się obawiasz. Ośmieszenia? Odrzucenia? Dokładnie opisz swoje obawy.

Jeśli kiedyś spotkało Cię coś nieprzyjemnego ze strony Twoich znajomych, przyjaciół – opisz tą sytuację. Co wtedy czułeś? Jak zareagowałeś?

Określenie problemu, opisanie swoich obaw – przynosi dużą ulgę. Już samo nazwanie swoich lęków – sprawia, że mniej się boimy. Ponadto bardzo często opisując swój problem – znajdujemy rozwiązanie.

Pages: 1 2

30 komentarzy do 'NIEŚMIAŁOŚĆ. Skąd się bierze i jak sobie z nią radzić?'

Subskrybuj komentarze przez RSS

  1. Tuesday, 22 May 2007, 22:56


    kew napisał(a):

    Niestety nie do konca sie sprawdzaja domysly autorki w moim przypadku ;)
    Od dziecka bylem niesmialy ale nie bylo to spowodowane na pewno tymi przyczynami ktore wymieniono w artykule bo nie mialem takich ograniczen…
    Jezeli chodzi o radzenie sobie z tym to moge sie pochwalic ze skutecznie z tym walcze od tego czasu i postepy sa naprawde duze :)
    Wszystko wlasnie dzieki pracy nad wlasna osoba, NLP…

    Pozdro

  2. Thursday, 24 May 2007, 10:53


    Damia napisał(a):

    Całkowicie zgadzam się z autorką tekstu. Ostatnio szukałem sytuacji z dzieciństwa które miały wpły na moją nieśmiałość i znalazłem kilka. Ten tekst ukazał mi jeszcze więcej, a mianowicie to, że zawsze ode mnie wymagano bycia grzecznym bo „jestem już za duży na takie rzeczy”. Bullshit! Szkoda, że tych sytuacji nie mogę już zmienić… Ale można zmienić siebie :) Co własnie robie z każdym dniem lepiej i lepiej :)

  3. Monday, 28 May 2007, 16:56


    IW napisał(a):

    byłam bardzo grzecznym dzieckiem pomimo że wcale tego ode mnie nie wymagano. Teraz jestem tak zamknięta w sobie!!! wydaję mi się że przez to spokone dzieciństwo moja psychika, ciekawość świata nie rozwijała się prawidłowo. nie wiem dlaczego bałam się, nie chciałam postępować tak jak inne dzieci. czułam się gorsza, tylko nie wiem wciąż skąd to poczucie niższości sę wzięło. zgadzam się że nieśmiałość kiełkuje w dzieciństwie ale nie musi to być spowodowane przez rodziców.

  4. Friday, 20 Jul 2007, 20:10


    Julia napisał(a):

    Z pewnościa to jak wychowują nas nasi rodzice, czego od nas wymagają ma ogromne znaczenie. Nimeniej jednak bardzo ważne są także relacje dziecka z rówieśnikami. Kiedy są nieakcepyowane, ośmieszane czy wyśmiewane, a jednocześnie nieśmiałe to takie syuacje pogłebiają tylko ich sytuacje, która maże mieć fatalne skutki w przyszłości. Zgadzam się z przedmówcami, ze praca nad sobą przynosi pewne zmiany i to na lepsze. Jednak jest to bardzo trudne i wymagające czasu. Ja mogę powiedziec, ze próboiwałam przezwyciężyć swoją nieśmiałość. Jednak jak do tej pory nie zauważyłam efektów. Na pewno na to wpływa niska samoocena… Ale jestem dobrej myśli w końcu jeszcze kilka lat życia przed sobą …

  5. Sunday, 22 Jul 2007, 20:34


    joanka napisał(a):

    ja jestem dosc otwarta, tak mi sie wydaje, czasem chyba az za bardzo, ale sa sytuacje, ktore mnie kompletnie paralizuja. a czasem ludzie komentuja mowiac, ze normalnie taka jestem odwazna i o co chodzi, co mnie jeszcze bardziej doluje i powoduje, ze jeszce bardziej sie przejmuje. Najgorsze jest to, ze kiedy juz mysle, ze zwalczylam swoja niesmialosc, dzieje sie cos takiego, co sprawia, ze czuje, ze nigdy sie od niej nie uwolnie. Ma ktos podobnie?

  6. Tuesday, 7 Aug 2007, 22:53


    AŚ napisał(a):

    Przeczytałam wiele artykuŁów na temat nieśmiałości bo mam problem z moim 4 letnim dzieckiem, jednak po przeczytaniu tego tekstu przekonałam się, że „to właśnie ja sama wychowuje” takie nieśmiałe dziecko. Dokładnie cyt.”Wystarczy:
    - kazać dziecku być grzecznym
    - uciszać go
    - dyrygować nim, narzucać mu dorosły sposób reagowania
    - nie pozwalać mu na spontaniczne reakcje”.
    Ja byłam tak właśnie wychowynana i do dziś walcze z nieśmiałością. Nie mam przyjaciół, mało znajomych, ” boję się” ludzi i unikam ich, mam niską samoocenę. Ale na szczęście już wiem jak mogę pomóc swojemu dziecku (a przynajmniej mam wskazówki). Mam nadzieję, że nam się uda.

  7. Wednesday, 26 Sep 2007, 10:25


    Ewa napisał(a):

    Zgadzam się całkowicie z autorkom tego tekstu. Czytając go czułam się jakby pisała o mnie. Mam 21 lat i nadal zastanawiam się czy odezwać się w towarzystwie , bo a nóż… powiem coś nie tak… jak by chcieli moi rodzice. Czuje że wszystkie moje decyzje są podejmowane tak aby to satysfakcjonowało także ich( czasem robie to nieświadomie). Jestem nieśmiała i bardzo mi to przeszkadza…..

  8. Wednesday, 3 Oct 2007, 18:04


    Marcela napisał(a):

    Ja od dzieciństwa byłam dość odważną dziewczynką, niestety to się zmieniło. Jestem dyslektykiem i zawszę miałam problemy z czytaniem, głównie z czytaniem na głos(tym bardziej na forum całej klasy), ale jeszcze z językiem polskim mi się udawało. Niestety z językami obcymi nie. Gdy zaczęłam się uczyć w szkole angielskiego i byłam proszona o przeczytanie czegoś zostawałam wyśmiewana i  dostawałam głupie uwagi od rówieśników. Od tego czasu zaczęły się problemy moja nieśmiałość wzrastała i teraz mam z tym problemy, gdyż jestem w liceum i angielski jest bardzo mi potrzebny. Lubie ten język i umiem go ale jak zostaje poproszona o przeczytanie lub zostaje zapytana o coś zacinam się, nie mogę wydusić słowa a jak juz cos powiem to głos mi sie trzęsie. Nie wiem co robić:(

  9. Saturday, 13 Oct 2007, 17:10


    Agnieszka napisał(a):

    Cześć Marcela, ja miałam to samo . Gdy byłam mała ,byłam odważna dziewczynką .A teraz jestem bardzo nieśmiała , jak coś na lekcji miałam przeczytać to głos mi drgał , ale to minęło . Teraz jak mam coś przeczytać albo powiedzieć , to albo mówię cicho , albo czerwienię się .Jestem w drugiej klasie liceum i nie wiem co z tym zaradzić .Wydaje mi się , że to przez moją mamę , której zawsze nic nie pasowało , to co robię .Przez to nie mam nigdy swojego zdania i wstydzę się to powiedzieć .Pozdrawiam wszystkich , którzy mają to samo co ja .Nie tylko problemy z nieśmiałością , ale również z rodzicami .Pozdrawiam .Aga

  10. Friday, 26 Oct 2007, 19:02


    Qtoś napisał(a):

    JA też jestem nieśmiała, ale nie wiem z jakiego powodu. Nie wiem jak radzic sobie z nieśmiałością chociaż się staram. Jak ktoś ma jakieś skuteczne sposoby niech piszę.

  11. Saturday, 3 Nov 2007, 14:42


    Damian napisał(a):

    Witam.
    Też mam wiele problemów z nieśmiałością i tak jak powyżej nie znam powodu dla którego jestem nie śmiały. Gdyby ktoś znał recepte na nie śmiałość…

  12. Thursday, 8 Nov 2007, 13:40


    ania napisał(a):

    Jestem nieśmiała. Jak patrzę w przeszłość to pamiętam porównywanie do innych, ocenianie („nic nie potrafisz zrobić, do niczego się nie nadajesz, zobacz ten i ten zrobił to czy tamto – at y co?”), ciągłe narzekanie matki. Jestem dorosła. Mam dwóch synów: 6 i 4 latka. Są chorobliwie nieśmiali. Panicznie boję się, że będą nieśmiali całe życie – jak ja i mąż. Desperacko szukam porad jak im pomóc. Wyczytałam w necie, że w przypadku dzieci, których rodzice też są nieśmiali jest to bardzo trudne! No tak. Jak nauczyć dzieci asertywności, pewności siebie skoro sama tych cech poprostu nie posiadam? Kiedy sama boję się kontaktu z drugim człowiekiem? Kiedy sama jestem samotna i zamknięta w sobie do granic możliwości? Jak pomóc im znaleźć przyjaciól kiedy sama ich nie mam? Ciągle analizuję co powiedziałam, czy czegoś głupiego nie palnęłam, jak oceniają mnie inni. Analizy nie wypadają pomyślnie, więc wolę siedzieć w domu, nikogo nie widywać, nikogo nie zapraszać. Jestem krytyczna wobec siebie ale również wobec innych. Popełniam niemal wszystkie błędy, które prowadzą do nieśmiałości u moich dzieci. Sądzę, że muszę najpierw nad sobą popracować abym mogła pomóc moim synom…
    Przepraszam jeśli kogoś zdołowałam ale zawsze to trochę lżej…

  13. Saturday, 17 Nov 2007, 00:27


    mamba napisał(a):

    ja ogolnie nie czuje sie niesmialala az w takim stopniu jak niektorzy.Moj problem polega na tym ze jesli cos mowie w gronie znajomych zacinnam sie, poprostu zapominam co chcialam pwiedziec… jest to straszne !!! gdy widze te wszystkie oczy wpatrzone we mnie i oczekujece dalszej czesci mojej niesamowitej opowiesci to mnie paralizuje ze i czuje ze wyszlam na debilke.. probuje jakos ratowac sytuacje ale nie wychodzi bo jest juz zapozno …oni maja ubaw ze mnie… naprawde jest to straszne uczucie. czasem chce sie odewac na jakis temat ale mam watpliwosci czy aby znowu sie nie zatne. Wydaje mi sie ze  zaczeczelo sie to jak raz cos takiego mi sie przydazylo nastepne byly tylko kwestja przypomnienia sobie ze moge zapomniec to co chcialam powiedziec.. musze sie jakos ogranac bo przez to chyba zamilkne na wieki.

  14. Thursday, 29 Nov 2007, 17:47


    Lukasz napisał(a):

    Cześć wam.Także nie wiem z czego wynika moja nieśmiałość.Pośród towarzystwa czuje sie jakby wszyscy na mnie patrzyli i wiedzieli jaki jestem.Czuje sie wyalienowany.Chociaż mam grono znajomych.Zauważyłem ze jak sie do jakiejś osoby przyzwyczaje pozbywam sie tej nieśmiałości.Wiem tez ze gdyby np moja klasa w szkole składała sie z nas wszystkich(czyli my z forum) i każdy by wiedział o tym problemie było by prościej bo nikt by sie tego nie wstydził.Ja nie umiem sie przełamac i wgronie osób nieznajomych udzielać sie szcególnie jak nauczycielka patrzy mi w gały jak bym był ufokiem(albo sie tak wydaje HEH).Czasami sie zastanawiam czy tego nie trzeba leczyć(po kielichu :-)jestem bardzo śmiały powagawtedy pokazuje swoje ja dlatego boje sie zebym nie popadł w alkoholizm).Moze cos sobie ubzduralismy poprostu w głowach a boimy sie tego mówic ludziom bo mogą wykorzystywać naszą słabosc wiec moze to byc sytuacja bez wyjscia ale wyjscie musi byc.Ja go nie znam(przykro mi).Reasumując hu*nia

  15. Thursday, 29 Nov 2007, 18:44


    Lukasz napisał(a):

    http://www.warszawianka.waw.pl/?20,1,1700 to jest link dla tych którzy myślą tak jak ja to jest tzw „fobia społecza”(w czasie czytania sie zdołowałem że to jest poprostu choroba i może sie pogłębiac).Wkurza mnie to ze zachecaja w niektórych artykułach do leków a ja nie chce sie truć chemią bo mózg a organizm to 2 różne rzeczy.Trzeba isc do specjalisty.Aha nie dajcie aby na waszym problemie ktoś zarabiał pieniądze na jakis smiesznych art i ksiązkach albo 100_ej wizycie u lekarza.Jesli chodzi o artykuły takie jak piszą ze jak zrobicie sztuczke przy ludziach to osiągniecie cel ze to niby”zabłysniesz”ale co z tego jak jutro przyjdziesz w to miejsce i przy całej np klasie bedzie wiadomo co.Piszą tylko o objawach nie ma konkretnej pomocy ,odebrali mi nadzieje ze moge wyjsc z tego sam.Chyba sie przełamie i pójde do rzeczoznawcy:-(.Fajnie by było spotkać sie i pogadac o tych rzeczach z ludzmi do siebie podobnymi(mówie o nas” moze to pomoze.Dobrze wiedziec ze sie nie jest samemu.myśle ze gdyby nie ten problem naprawde był bym przebojowym człowiekiem(wiem ze to nie skromne ale tak mysle) naprawde umiem radzic sobie ale to jest dla mnie nie do przeskoczenia:-(.Przez to zaczynam siebie nie lubic zresztą poczytajcie link ja mam obawy.Traktuje to poważnie.

  16. Wednesday, 9 Jan 2008, 23:53


    kew napisał(a):

    Ja byłem nieśmiały do tego stopnia że wstydziłem sie do sklepu chodzić…
    Walczę od paru lat tak naprawdę wielki progres zrobiłem gdy zainteresowałem się NLP. Parę razy byłem na szkoleniu u Maćka, raz u Adama, no i nauka na własną rękę do chwili obecnej.
    Ostatnio poznałem dziewczynę w autobusie do której zagadałem ;)

    Nieśmiałość?? Co to takiego? :P

    Pozdrawiam wszystkich

  17. Wednesday, 16 Jan 2008, 21:34


    Anusia napisał(a):

    Hey jestem ania i jak bylam dzieckiem to nie bylam niesmiala wrecz przeciwnie. Ale teraz wstydze sie wszystkiego chlopkakow inyych ludzi a czasem nawet wstydze sie wjesc do sklepu czy no cos poogladac nie wiem dlaczego tak jest bardzo chcialabym sie tego pozbyc czy mozna jakos temu zarazic ? Te sposoby tu wypisane mi nei pomagaja bardzo prosze o pomoc :)

  18. Tuesday, 22 Jan 2008, 20:37


    Paulina napisał(a):

    Witam :)Jak wiadomo również jestem nieśmiała. Od niedawna jestem w nowej szkole…nowej klasie. Na początku strasznie się bałam, nie wiedziałam jaką będę mieć klasę, czy mnie zaakceptują taką jaką jestem…i na początku jak to w nowej klasie zapoznanie itp. no i (może tego nie mówili) ale wiedziałam, że uważają mnie za jakąś dziwną osobę bo mało się odzywam nie latam na przerwach i nie drę się na pół szkoły:P to dla niektórych najwyraźniej wydawało się dziwne ;] Nadal mam z tym problemy ale mam koleżankę która też jest raczej spokojna bo nie strasznie nieśmiała no i przy niej jakoś się „otwieram” bo ona nie wypytuje mnie ” a czemu taka cicha jesteś” i inne ;) Jestem osobą słuchającą raczej muzyki rockowej i że tak powiem „wstydzę” się mieć np. jakąś chociażby naszywke czy cos co mi się podoba bo zaraz wydaje mi sie ze mnie wyśmieją(tzn. chodzi o szkołę ;) )myślę, że mnie rozumiecie ;)) pozdrawiam ;]

  19. Tuesday, 29 Jan 2008, 20:26


    Karolina napisał(a):

    Właśnie przeczytałam powyższy tekst i wszystko pasuje do mnie: zawsze kazano mi być grzeczną, zachowywać się w towarzystwie innych tak jak rodzice chcieli, nie mogłam pozwolić sobie na wiele przyjemności … Teraz jestem w liceum i bardzo źle się czuję z tym że nie mogę nawiązać nowych znajomości, jestem bardzo zamknięta w sobie, nigdy nie odzywam się w towarzystwie nieznajomych, a jeżeli już się odezwę to z uczuciem że powiedziałam coś nie tak… W klasie czuję się odrzucana, jakby nikt nie chciał mieć ze mną nic wspólnego, a jeżeli słysze pogłoski na swój temat to udaję że nic nie słyszałam a później myślę o tym przez bardzo długi czas… Postanowiłam skończyć z nieśmiałością, wiem że wymaga to wiele poświęcenia ale moje dalsze życie bez tego nie ma sensu …

  20. Wednesday, 2 Apr 2008, 13:29


    Marika napisał(a):

    Przed chwilą przeczytałam powyższy tekst i wydaje mi sie ze nic z tych rzeczy do mnie nie pasuje mam wspaniałych rodziców którzy nigdy mi niczego nie zabraniali jednak mimo to jestem okropnie nieśmiała, mam problemy z nawiązywaniem kontaktów, ciągle zastanawiam sie co myślą o mnie inni, w towarzystwie prawie wogóle sie nie odzywam, a tak bardzo chciała bym aby sie to zmieniło… te rady napisane powyżej na mnie nie działają ma ktoś jakieś inne? jeśli tak to piszcie będę wdzięczna

  21. Saturday, 5 Apr 2008, 23:36


    Bartek napisał(a):

    Ja zawsze mam problem, gdy znajduję się w gronie nieznajomych ludzi. Nie dość, że czuję się wyalienowany, to odnoszę wrażenie, iż oni mnie olewają. Zdaję sobie sprawę, że jeśli czegoś nie powiem, to będą mieli mnie gdzieś, no ale z drugiej strony boję się palnięcia czegoś głupiego. Nie potrafię tego przezwyciężyć. Pamiętam jak trafiłem do nowej klasy w liceum, w sumie z nikim się nie zaprzyjaźniłem, bo bałem się wziąć inicjatywę w swoje ręce… na szczęście już nie chodzę do tamtej szkoły. Są jeszcze setki innych sytuacji, w których jestem nieśmiały, ale nie chcę powielać tych samych sytuacji co w komentarzach.

    Artykuł bardzo dobry i może pozwoli mi na znalezienie źródła mojej nieśmiałości… dzięki.

  22. Saturday, 26 Apr 2008, 15:12


    ksz napisał(a):

    mysle, ze autorka ma duzo racji. mnie rodzice wychowywali na ‚grzeczne, madre i dorosle dziecko’. to jest fajne, ale w towarzystwie rodzicow, wujkow, dziadkow i nauczycieli. wsrod rowieniskow jest troche gorzej. mialam przez lata mniejsze lub wieksze problemy z niesmialoscia, teraz jako nastolatka uwalniam sie od tego, potrafie po prostu podejsc do kogos i zaczac z nim rozmawiac, jednak nadal oniesmielaja mnie osoby zbyt pewne siebie, ktore (mam wrazenie) w kazdej chwili moga mnie wysmiac, czy osmieszyc. mysle jednak, ze to kwestia czasu, aby calkowicie zmienic swoj stosunek do takich osob. zycze powodzenia wszystkim niesmialym i pamietajcie, ze wcale nie jestescie gorsi, po prostu macie inny charakter i wielu ludzi was kocha za to, jacy jestescie :))))

  23. Monday, 5 May 2008, 09:32


    Moniczka napisał(a):

    Witajcie:) Ja równiez jestem nieśmiała. Myśle ze nie znajdzie się osoba bardziej niesmiała niż ja. Ja wogóóóle nie odzywam sie w towarzystwie. Nie wychodze z domu prawie. Ale (o dziwo ) mam chłopaka ktory mhie bardzo kocha. Przy nim udaje śmiałą. Mysle ze nie wie o mojej niesmialosci. Wszyscy sie ze mnie smieja, mowia przy mnie kolezanki rózne rzeczy na przykład” monika ma dzis bryzydki sweter. Monika ma pryszcza na nosie” a ja sie nie odezwe. Bardzo cierpię z tego powodu. Ale mam jedna kolezanke w sasiedztwie, ale jak z nia rozmawiam to dziwnie troche.
    Mam troche złą wymowe, bo nie nauczyłam sie gadac. Jak mnie kto zapyta np. „co tam?” to ja zupełnie nie wiem co sie odezwac i np raz odpowiedziałam” aa głowe sobi e rano umyłam” i przez pół roku smiali sie ze mnie w szkole. Mam 20 lat i niewiem czy kiedys z tego wyrośnie. Piszcie. moze znajdzie sie jednak ktos kto jest bardziej śmiały ode mnie:(

  24. Monday, 2 Jun 2008, 06:50


    Kamil napisał(a):

    Witam wszystkich moja nieśmiałośc wzieła sie z nieuctwa z klasy do klasy przechodziłem na miernych a teraz mam problemy z rozmowa nie wie mco mam powiedziec a jak juz cos powiem to nie do konca wszystko bo brakuje mi słow i tematu i teraz mam problemy mam 23 lata i muj problem niesmiałosci sie pogarsza nie mam odwagi pujsc na dyskoteke bo nie mam odwagi przeszkadza mi równiez z załatwianiu spraw i zdnia nadzien coraz bardziej sie boje nawet juz d omu nie wychodze tylk odo pracy nie wiem czy kiedys z tego wyrosne zrobile msie takim mami synkiem.

  25. Thursday, 11 Dec 2008, 20:50


    Krystian napisał(a):

    Witam
    Musze niestety stwierdzić że powyższy artykuł w dużej mierze odnosi się do mnie i znajduje tam wiele aspektów które odzwierciedlają moje dzieciństwo.
    Jak wielu moich przedmuwców także mam spore kłopoty przez nieśmiałość. Gdy jestem w towarzystwie osób mi znanych raczej nie mam z tym kłopotów – rozmawiam bez przeszkód. Natomiast gdy trafie na osobe/osoby których nie znam to momentalnie język mam sparaliżowany i nie weim co powiedzieć. Oczywiście po paru głębszych stan ten mija i potrafie nawiązać normalną rozmowę z mało znanymi przeze mnie osobami – lecz to nie jest niestety żadne wyjście. Mam 23 lata – czasem prze tą straszną nieśmiałość boję się że nie będę potrafił zbudoać powaznego i trwałego związku. Chodzi o to że jak już umówię się z jakąś dziewczyną (co i tak jest wielkim sukcesem – „zagadanie” i umówienie się), to potrafie się jakoś opanować i w myśl rady udzielonej mi przezdobrego kolege (pozdrawiam Bartek :) ) gadam o wszystkim i o niczym – byle tylko rozmowa się kleiła. Natomiast największą moją bolączką jest wyrażanie uczuć, tzn. wyrażenie faktu, że mam nadzieję iż nasze spotkanie będzie znaczyć więcej niż wyjście z koleżanką na kolację/spacer. Niestety przez to straciłem nieraz szansę na coś więcej… Gdy już się umówimy to momentalnie włącza mi się blokada i nie potrafię zrobić choćby małego kroku do przodu mimo iż widze że oboje się świetnie bawimy. Przez tą fobię niestety czuje się wyobcowany, zakompleksiony i za każdym razem mam obawe że sytuacja ta będzie się powtarzać.
    Niestety nieśmiałość to okropna rzecz, aczkolwiek nie trace nadziei i mam nadzieję że moje podejście do tego problemu się zmieni i w efekcie moje życie się zmieni….

  26. Friday, 19 Dec 2008, 19:02


    paulina napisał(a):

    niezgodze się z tym nigdy ! dziecko powinno duzo rozmawiac z mama, ma prawo plakac, mówić a nie tylko być grzecznym ! bo jak będzie grzeczne to i w innym środowisku będzie grzeczne tzn ciche.

  27. Sunday, 4 Jan 2009, 14:03


    Sandra napisał(a):

    Zgadzam się z autorką tego tekstu mam 10 lat ..sama jestem niesmiała .wiem że nieśmiałośc pszeszkadza w życiu na codziennym.Boje sie co bendzie jak będe starsza

  28. Sunday, 1 Feb 2009, 19:06


    Pablo napisał(a):

    Kamil, ja z kolei zawsze byłem prymusem, trudne techniczne studia skończyłem z bardzo dobrym wynikiem, sam sobie załatwiłem dobrą pracę i jakoś sie przystosowałem, ale nieśmiałość mnie pożera w zwykłych sytuacjach, w których inni potrafią się odnaleźć, w szczególności jeśli chodzi o kontakty z nowymi osobami, jeśli chodzi o płeć piękną jest wręcz tragicznie.
    Wymagań ze strony rodziców, a raczej to, że nie bardzo wiedziałem czego ode mnie chcą, spowodowało u mnie taką nieśmiałość. Apodyktyczna matka całkowicie zdominowała ojca, poczciwego spokojnego człowieka, który mógł się na skutek tego tylko realizować społecznie w samorządzie.
    I w efekcie brat ma na karku 30 lat, i jeszcze żadnego związku nie stworzył, z tego co widzę się nie zapowiada, ze mną (25) nie jest lepiej. Najgorsze, że ostatnio wpadłem poniekąd w taką subdepresję – dziewczyny, które mnie interesowały jak dotąd jedna po drugiej odmawiały nawet jednego spotkania, ja je poniekąd rozumiem, bo jak ja nie potrafię sie wyluzować i porozmawiać to po co komu taki facet. I kółko się zamyka. Mam nadzieję, że jakoś sobie z tym poradzę.
    Jak będę miał dzieci to przynajmniej będę starał się unikać błędów moich rodziców i zezwalał im na więcej swobody, jasno formułował wymagania wobec nich i ROZMAWIAŁ.Nigdy w moim życiu nie rozmawiałem z moimi rodzicami tak na serio, bałem się tego, bo nie wiedziałem jak matka na to zareaguje, a oni sami nigdy nie rozpoczęli poważnej rozmowy ze mną.

  29. Thursday, 19 Nov 2009, 15:18


    ewela napisał(a):

    ja mam 24 lata i do tej pory jestem strasznie wstydliwa..aż głupio się przyznać. Utrudnia mi to życie, kontakty z ludźmi a co najgorsze nie wiem jak sobie z tym poradzić bo wiążą się też z nią inne problemy; czerwienienie, pocenie i totalna blokada. Nie potrafię wykrztusić słowa i wychodzę na idiotkę;(

  30. Tuesday, 24 Nov 2009, 11:32


    Mari anne napisał(a):

    Witam:P ja również mam ten sam problem. Też nie wynika to ze stosunków z rodzicami, ponieważ mam wspaniałych rodziców ,zawsze mielismy dobre relacje, mogłam im wszystko powiedzieć. W sumie od dzieciństwa byłam trochę zamkięta w sobie,wrażliwa. To znaczy nie było nigdy tak że nie miałam znajomych ,ale zawsze byłam podatna na wpływy ,zdarzało mi się też powstrzymywać przed powiedzeniem tego co myślę. miałam nadzieję że to się skonczy wraz z pojściem do liceum,ale tam zaprzyjaźniłam się z dziewczyna która miała na mnie dość duży wpływ. Wydawało mi się że kiedy mowiłam coś spontanicznego ,ona uważała, że jestem głupia. Doszło do tego to,że więksozśc klasy jest bardzo pewna siebie. I w sumie przez cały okres liceum to są takie fale, raz jestem odważna ,za chwilę martwię sie co kto o mnie pomyśli. Na szczęście chodzę też do szkoły muzycznej, w której odważyłam się być sobą ,chociaz na poczatku miałam problemy. Myślę że pomogła zmiana środowiska. Stwierdziłam, że jeśli w liceum się przed wszytskim powstrzymuję to przynajmniej tu będę bardziej pewna siebie. I teraz w szkole muzycznej wszyscy mnie uważją za pewną siebie, otwartą, bo tak się zachowuję ,natomiast w liceum wciąz nie mogę się przełamać. Trudno mi wyjść z roli,która tak naprawdę sama sobie narzuciłam. Zdaję sobie sprawę że kiedy skonczę liceum zniknie też mój problem , bo poza nią generalnie nie jestem nieśmiała ,a przynajmniej łatwiej mi to przełamać,ale męczy mnie schizofreniczność tej sytuacji. Bo wydaje mi się że nieśmiałość to nie cecha osobowości,tylko maska którą przybieramy aby tę osobowość ukryć.
    Pozdrawiam wszystkich nieśmiałych ,czy któs ma podobną sytuację??

Dodaj komentarz do 'NIEŚMIAŁOŚĆ. Skąd się bierze i jak sobie z nią radzić?'