Moje Spotkanie z Hipnozą

Hipnoza…
dla jednych świat odlotowych wrażeń, dla innych tajemnicze przejście ze świata poznanego i przyjaznego do tajemniczej krainy, w której tak wiele się może zdarzyć. Dla jeszcze innych – narzędzie poznania samego siebie.

„Nie każdy w pełni zdaje sobie sprawę z tego, że hipnoza nie jest ani tajemnicza ani dziwna. W rzeczywistości każdy był w stanie hipnozy tysiące razy, Ty też. Stan hipnotyczny jest naturalnym stanem umysłu występującym u ludzi. Trans hipnotyczny jest bardzo głębokim stanem relaksacji, który łączy się z rozluźnieniem umysłu i ciała.”

Przeczytałam te słowa we wstępie tejże internetowej strony.
Hipnoza. Czym była dla mnie?? A czym jest obecnie..??

Przyznaję. Poddałam się fali opowieści grozy. Że hipnotyzer może zrobić ze swoim „pacjentem” tak zwane – wszystko. Że otwieramy przed nim całą swoją duszę. Że wyciągnie ze mnie każdą informację, nawet tę dobrze strzeżoną i nikomu nie powierzaną. Opowieści grozy jest więcej. Zna je każdy, kto w towarzystwie rzuci hasło -hipnoza- zwłaszcza, gdy towarzystwo raczej obawia się nowych prądów, doznań, metod poznania.

Ale jestem eksperymentującym członkiem społeczeństwa konsumpcyjnego, więc i hipnozę postanowiłam skonsumować. Powzięte przy tym postanowienia, że nie dam się wciągnąć w głęboki trans czy pozwolić sobą manipulować hipnotyzerowi, były bardzo silnie zakorzenione w mej świadomej części umysłu. A -jak wiadomo- może ona wiele.. W moim przypadku okazało się to blokadą. Świadomość bardzo skutecznie zablokowała na kilka dni wchodzenie w trans. Zamykałam oczy, ale w każdym przypadku, gdy czułam, że odpływam.. cóż.. bardzo pilnie wracałam na swoje miejsce na krześle. Czasem nawet – przez lekko otwarte oczy – podglądałam sąsiadów, jak też oni radzą sobie z transem.

Ależ śmiesznie wyglądali! Jedni z lewitującą ręką czy rozluźnionymi mięśniami szyi. Inni z drgającymi gałkami ocznymi pod zamkniętymi powiekami.

Zazdrościłam im. Doznań. Poznania nieznanego. Odwagi. Braku wewnętrznych zahamowań. Transu właśnie. Trenowałam w grupie. Właściwie -przy okazji kursu o zupełnie innej tematyce. Na koniec każdego dnia ćwiczeń trener fundował uczestnikom krótki, odprężający trans. W warunkach pełnego komfortu psychicznego. Potem doceniałam, jak ważne są te właśnie komfortowe warunki. Przede wszystkim – bezpieczeństwo. Ostatniego dnia treningu -znów nastawiona na pełną kontrolę własnego umysłu- mimowolnie zaskoczyłam. Błysk. Pulsujące światło. Kontakt z podświadomością… To byłam JA !!

Następnego ranka, idąc do pracy, na skrzyżowaniu ulic wydawało mi się, że wszyscy wszystko o mnie wiedzą. Że jestem naga wśród opancerzonych w swój celowy umysł urzędników spieszących do swoich biurek. Wiał wiatr, światło zmieniło się na zielone, więc pomaszerowałam grzecznie do biura, gdzie i ja zasiadłam w swoim królestwie Bardzo Ważnych Dokumentów … Ale od tego dnia żadna godzina w pracy nie była już taka sama, jak dawniej. Za miesiąc miałam uczestniczyć w czterodniowych zajęciach już wyłącznie z hipnozy. Świadomie czekałam na ten kurs. -Rany, co to będzie? -myślałam.

Już w trakcie tego miesiąca oczekiwań widziałam, że coś się dzieje. Moja podświadomość zaczęła kontaktować się ze mną. Zaczęłam MYŚLEĆ. Odszukiwać w sobie to, co ukrywałam tak skrzętnie. Do czego sama przed sobą bałam się przyznać. Czego pragnęłam kiedyś – i te pragnienia ukryłam, już na wstępie mając poczucie klęski i niepowodzenia. Początek wiosny zbiegł się z początkiem kursu. Metaforyczna wiosna w naturze. I w moim świecie. W świecie mojego JA.

Czego można oczekiwać po kursie hipnozy? Hmmmm…. Praktycznych wskazówek wprowadzania w trans. Określania warunków komfortowego przeprowadzania sesji. Komfortowego -dla hipnotyzowanego, oczywiście. Wiedzy teoretycznej. Że trans – to stan umysłu. I że w tym stanie umysłu, nawet jeśli kontaktujesz się z własną podświadomością, tak naprawdę w pełni kontrolujesz sytuację. Że w każdej chwili możesz wrócić do pełnej świadomości, jeśli hipnotyzer naruszy twoje wartości fundamentalne. I że nie powiesz nic, czego twoje JA – nie chce powiedzieć. To było dla mnie ważne. W teorii – tabu zostało przełamane. Bariery teoretycznego strachu znikły. Pozostało już tylko ćwiczyć..

Cóż, nie jestem transową osobą. Na szkoleniach widziałam ludzi, którzy w trans wchodzili już po krótkiej chwili. Reagowali na głos hipnotyzera nawet wówczas, jeśli mówił do osoby trzeciej, z którą właśnie prezentował ćwiczenie. Mnie stany transowe przychodzą nieco trudniej. Ale za każdym razem są – niesamowite! Pierwszy fascynujący trans…? Ćwiczę z Kasią. Kasia jest niebanalną dziewczyną. Artystka. Siada po mojej prawej stronie. Opowiada… że mogę słyszeć dźwięki dobiegające z tego pokoju.. i mogę czuć ciepło promieni słonecznych.. i z każdym kolejnym oddechem odczuwam relaks.. coraz bardziej i bardziej.. i mogę nawet zamknąć oczy.. i opowiada Kasia, że miała koleżankę, która… a ja widzę rzekę.. zielona łąkę.. i wodospad.. słyszę nawet szum wody i krople padają mi na twarz.. Uśmiecham się.. Kasia opowiada o swojej koleżance.. jak to ona niegdyś, nad rzeką, miała fascynująca przygodę.. i śmiejemy się razem.. w oczach błyski światła a moja podświadomość dotyka wszelkich MOICH pragnień. Spokoju. Bezpieczeństwa. Ciepła. I znów śmiejemy się razem z Kasią.. otwieram oczy, rzucam Kasi krótka uwagę.. potem trans jest jeszcze głębszy.. nie chce mi się wracać z tej mojej krainy snów.. A właściwie – z krainy, w jakiej pragnę być.. bo moje życie nie jest ciepłe, komfortowe ani tak do końca radosne.. Następne stany transu wyzwalają we mnie wszystko to, co tak naprawdę uwierało w ciągu ostatnich lat życia.. Sięganie w głąb siebie, swych pragnień, dawno odłożonych na półkę.. Odkrywanie mocy i ducha działania. Nie realizowane marzenia. Poczucia, że wszystko można, jeśli się chce. Wskazanie posiadanych zasobów, które w sobie ukryłam z lęku przed porażką…

I już wtedy wiedziałam, że nie wolno bać się hipnozy. Że wbrew wszelkim opiniom o poddaniu się manipulacji – hipnoza manipulacją nie jest. Przy czym, no cóż, zdaję sobie sprawę, że mimo wszystko jest to narzędzie działające silnie na podświadomość. I – jak promienie rentgena – może zarówno uratować życie, jak również zrobić krzywdę.. Dlatego tak ważne jest spełnienie warunków koniecznych, a przede wszystkim – wybór dobrego, zaufanego hipnotyzera, dbającego o komfort psychiczny klienta, o jego wartości nadrzędne.

Pages: 1 2

Dodaj komentarz do 'Moje Spotkanie z Hipnozą'