„O królu, który raz nie zdążył”
Był sobie raz król. I jak to zwykle w bajkach bywa, był on lwem.
Ups! Inaczej.
Był sobie raz lew. I jak to zwykle w bajkach bywa, był on królem. Dobrym. I mądrym. I sprawiedliwym jeszcze. Panował nad zwierzęcym światem z wielkim oddaniem. I co najważniejsze, wierzył w słuszność owego panowania i w słuszność podejmowanych decyzji. To dawało mu przewagę nad innymi władcami i sprawiało, że zwierzęcy kraj rósł
w potęgę.
Lwią część swego życia poświęcał król swemu panowaniu. Czasem, jako, że był młody i narwany, tygodniami przebywał w okopach ze swymi żołnierzami, tocząc boje w ważnych sprawach i poszerzając granice swego królestwa. Królowa – lwica wspierała męża w jego posłannictwie. Sama dzieliła zapał młodego władcy. Czekała i nie czyniła mu wyrzutów. Wiedziała, że lew ją kocha, ceni i szanuje. I prawda to była. Choć król mógł mieć wszystkie i niejedna mu się spodobała, to dbał o swoje gniazdo.
Mijały lata. Lwica porodziła dzieci. Mąż i ojciec kochał swą rodzinę nade wszystko. Pamiętał o marzeniach żony i pragnieniach dzieci. Każdą wolną chwilę poświęcał najbliższym. Zawsze wracał na rodzinne uroczystości i rocznice.
Znów mijały lata. Lwica rozbudowała zamek. Mąż i ojciec kochał swą rodzinę nade wszystko. Pamiętał o marzeniach żony i pragnieniach dzieci. Wolnych chwil miał bardzo mało. Zawsze wracał na rodzinne uroczystości i rocznice.
I znów mijały lata. Lwica całkiem nieźle radziła sobie w sprawach dżungli. Mąż i ojciec nadal kochał swą rodzinę nade wszystko. Czasem, zmęczony mylił marzenia żony z pragnieniami dzieci. Kiedyś spóźnił się na rodzinną uroczystość. Długo go nie było.
Wrócił do domu zmęczony, ale zwycięski. Przynosił wieści, wrażenia, opowieści i zapach perfum z dalekiego świata. Przekraczał próg z zamiarem rozkosznego mruczenia u stóp żony, a dzieciom przynosił ulubione zabawki. W pałacu panowała jednak niepokojąca cisza. Nie było nikogo. Na kuchennym blacie znalazł przyprószoną kurzem kartkę:
„Kochanie. Odgrzej sobie obiad. Zadzwonię przed powrotem. Na dzieci nie czekaj. Zjadą do domu po zakończeniu semestru. Buziaki. Twoja Kocica.”
Autor:
Ewa Król
